Nabrani na polisy

Oszustwa ludzi,wymuszenia,kombinacje alpejskie.Oszustwa Ubezpieczycieli.Świadome niewypłacanie ubezpieczeń,zaniżanie odszkodowań itp.Wszelkie cwaniactwo będziemy tutaj piętnować.

Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Madi » 29 gru 2012, 19:15

Oto jak towarzystwa ubezpieczeniowe gospodarują powierzonymi im pieniędzmi. Nasz czytelnik przez trzy lata wpłacił na polisę posagową córki 18 tys. zł. Towarzystwo, siłami najlepszych fachowców od inwestycji finansowych, środki te miało pomnażać. I pomnożyło. Po czterech latach ów 18-tysięczny kapitał zarządzany przez specjalistów przyniósł aż 244 zł zysku. Trudno o gorszą inwestycję finansową. Nawet przy obecnym, zbójecko zaniżanym przez banki, oprocentowaniu rocznych wkładów, które wynosi najwyżej ok. 7%, owe 18 tys. zł przyniosłoby po trzech latach 3241 zł czystego zysku (po odliczeniu podatku). Obywatel, który tak niefortunnie zatroszczył się o los potomstwa, musi brnąć dalej. Towarzystwo wyliczyło bowiem, że jeśli rozwiąże umowę, dostanie z powrotem niespełna 20% wpłaconej sumy.
Ów rodzic i tak ma szczęście. Inny pechowiec, który zawarł polisę na życie, mającą także element inwestycyjny (czyli ubezpieczyciel miał inwestować część jego składki, by, naturalnie, ją mnożyć), w ciągu czterech lat zdążył wpłacić 8 tys. zł. Ale jego oszczędności w wyniku działań firmy ubezpieczeniowej stopniały do ok. 3,9 tys. zł. Kolejny nieszczęśnik wykupił 20-letnią polisę emerytalną, przez trzy lata płacił 150 zł miesięcznie. Gdy dowiedział się, że na koncie ma ok. 30% wpłaconej sumy, zdesperowany rozwiązał umowę. Dostał 980 zł. Podobnych przykładów można podać setki tysięcy, bo niemal każde towarzystwo ubezpieczeniowe w Polsce bezwzględnie łupi swoich klientów.
- Nie liczy się dobro ubezpieczonego, lecz wyłącznie maksymalizacja zysku. Firmy ubezpieczeniowe prowadzą w Polsce rabunkową gospodarkę i stosują zasadę zbierania wszelkimi sposobami jak największych składek, a wypłacania jak najmniej. Z premedytacją wciskają klientom kit. Teraz ludziom, którym wciśnięto ubezpieczeniowe buble, otworzyły się oczy i zachwiane zostało zaufanie do całego rynku ubezpieczeniowego - twierdzi prof. Romuald Holly, dyrektor Krajowego Instytutu Ubezpieczeń.
Skutek - coraz więcej zawiedzionych klientów rezygnuje z indywidualnego ubezpieczenia na życie z funduszem inwestycyjnym. W 2001 r. liczba anulowanych polis wzrosła prawie czterokrotnie (patrz tabela). Można zaś szacować, że polis martwych, na które ludzie przestali wpłacać składki, nie rozwiązując jednak formalnie umowy, jest ponad półtora miliona.
- Ubezpieczenia z funduszem inwestycyjnym były w Polsce szlagierem. W innych państwach nie zdobyły takiej popularności. U nas jednak prowadzono działania niemal zbrodnicze, mówiąc ludziom, że ubezpieczenie na życie z funduszem inwestycyjnym to co najmniej to samo co lokata bankowa albo i lepiej - dodaje Andrzej Mikusz z Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.

W biurze Rzecznika Ubezpieczonych przybywa listów od rozczarowanych, niekiedy zrozpaczonych ludzi skarżących się, że zostali oszukani przez ubezpieczycieli.
Parę pierwszych z brzegu przykładów: cztery lata oszczędzania z polisą inwestycyjną. Efekt? Z 7547 zł wpłaconych składek zostało 3,5 tys. zł. Cztery i pół roku inwestowania - wpłacono 8310 zł, zostało - 3204 zł. Pięć lat inwestowania - suma 5707 zł stopniała do 3716 zł.

Z zimną krwią

Przedstawiciele branży ubezpieczeniowej nie mają sobie nic do zarzucenia. Oczywiste przecież, że muszą odciągać ze składek klientów rozmaite opłaty, z których finansowane jest funkcjonowanie firmy. Po 20, 30 latach zainwestowane środki być może przyniosą satysfakcjonujący dochód - ale trudno oczekiwać, by stało się to już po czterech, pięciu latach.
To, że pieniądze klientów topnieją, jest też spowodowane zahamowaniem rozwoju gospodarczego. W warunkach dekoniunktury trudno inwestować z zyskiem na rynkach finansowych. ING Nationale Nederlanden informuje np., że od września 2001 do września 2002 r. ich fundusz dynamiczny, lokujący środki w akcjach i krótkoterminowych papierach wartościowych, stracił 6,86% wartości. Tzw. fundusz \"klik\", zapewniający - jak zachwala ING - bezpieczeństwo ponad 90% kapitału, stracił zaś 3,35%. To i tak nic w porównaniu z Ergo Hestią Życie, której fundusz agresywny stracił w ub.r. 17,2%, czy z funduszem akcji Commercial Union (strata - 18,2%).
A mimo to firmy ubezpieczeniowe ustami swych agentów z zimną krwią obiecują złote góry, wprowadzając ludzi w błąd. Wiadomo, inwestowanie nie jest sztuką łatwą. Ale tracić każdy potrafi. Fachowcom od inwestowania finansowego powierza się zaś pieniądze po to, żeby i w gorszych warunkach potrafili zarabiać - tymczasem kompletnie tego nie umieją (przynajmniej jeśli chodzi o pieniądze klientów).
Jednak o własne dochody towarzystwa ubezpieczeniowe potrafią dbać bardzo dobrze. Opłat jest bowiem bez liku - administracyjna, manipulacyjna, za ryzyko, za zarządzanie, alokacyjna, akwizycyjna... Towarzystwa ubezpieczeniowe stosują tu najrozmaitsze nazwy, nie informując swych klientów o wszystkich rodzajach \"tytułów płatniczych\" i łącznej ich wysokości. - My nie jesteśmy przecież ZUS-em, pomocą społeczną czy instytucją charytatywną, mamy wypracować zyski dla naszych akcjonariuszy - mówi Ryszard Karpowicz, wiceprezes Gerling Życie.
Towarzystwa dobrze wiedzą, że klienci, którzy pojmą, jak bardzo są naciągani, będą protestować i próbować rozwiązywania umów. Dlatego więc anulowanie polisy wiążą z wysokimi potrąceniami (tzw. opłata likwidacyjna). Ten, kto rezygnuje z polisy po dwóch latach, z reguły nie dostanie ani grosza z tego, co zainwestował. Później - też niewiele.

Nigdy w życiu

A mimo to ludzi przerażonych tym, jak z ich kapitałami postępują firmy ubezpieczeniowe, i pragnących rezygnować, wciąż przybywa. Zdaniem Andrzeja Wojtyńskiego, prezesa Gerling Polska, rozmiary zjawiska wycofywania się z umów nie są do końca znane. Towarzystwa ubezpieczeniowe bardzo niechętnie ujawniają takie dane i możliwie jak najpóźniej uznają polisy za zamknięte.
\"Przegląd\" dotarł jednak do liczb mówiących, z jakimi towarzystwami rozstajemy się najczęściej (patrz tabela). Lider tej listy, Commercial Union, istotnie nie chwali się liczbą polis na życie anulowanych przez klientów. - Zasady informowania o naszej działalności nie przewidują podawania takich liczb - twierdzi Bohdan Białorucki, rzecznik firmy.
Jarosław Myjak, prezes całej grupy CU w Polsce, uważa, że sektor ubezpieczeń na życie oferujący zarządzanie oszczędnościami jak wszystkie dziedziny gospodarki odczuwa skutki spowolnienia wzrostu i bezrobocia. - Niektórzy klienci rezygnują z ubezpieczenia, bo sytuacja zmusza ich do sięgnięcia po długoterminowe oszczędności. To, że wobec kłopotów w gospodarce i na rynku pracy część klientów ogranicza inwestycje, nie tylko zgromadzone na rachunku polis na życie, jest zjawiskiem normalnym. Żywimy nadzieję, że klienci, których sytuacja zmusza teraz do rozwiązania umów, za pewien czas do nas wrócą - wyjaśnia prezes Myjak.
Czy rzeczywiście wrócą? Marek Nawracaj miał polisę przez pięć lat: - W tym czasie zainwestowałem w Commercial Union 14,7 tys. zł. Liczyłem, że dorobię sobie do emerytury. Gdy stwierdziłem, że pieniędzy nie przybywa, rozwiązałem umowę. Oddano mi 11,8 tys. zł. Gdybym te pieniądze ulokował w banku, miałbym dziś ponad 25 tys. zł. Nigdy nie powtórzę podobnego błędu.
- Czuję się oszukany. To, co mówią agenci, co napisano w ogólnych warunkach umów i rzeczywistość, to trzy różne rzeczy. Agent obiecuje kokosy, zaś ogólnych warunków umowy normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć. W Nationale Nederlanden wykupiłem polisę na życie (z sumą 45 tys. zł) mającą część inwestycyjną. Przez cztery lata zapłaciłem ponad 7,5 tys. zł. Gdy rozwiązałem umowę, oddali 3,7 tys. zł. To przerażające, co oni robią. Mimo długotrwałej korespondencji nikt mi nie wyjaśnił, jak obliczane są koszty towarzystwa. Gdybym w innej firmie ubezpieczeniowej wykupił zwykłą polisę na życie z sumą 45 tys. zł, przez te cztery lata zapłaciłbym tylko 1,6 tys. zł. Resztę sam mógłbym złożyć w banku lub przeznaczyć na zakup obligacji. Jestem takim frajerem, że aż strach - opowiada Michał Lang.
- Polisy z częścią inwestycyjną pojawiły się u nas w latach 90. Polacy słyszeli, że na Zachodzie polisa to majątek, oglądali kryminały, w których mordowano się dla ubezpieczenia, i uwierzyli, że to złoty interes. Ale na Zachodzie ludzie od stu lat stykają się z rozmaitymi produktami ubezpieczeniowymi, mają doświadczenie i potrafią ocenić, co jest dobre. U nas agenci działają wedle zasady \"byle sprzedać\", namawiają ludzi do podejmowania w ciągu kilku minut decyzji rodzących skutki przez 20-30 lat - mówi dyr. Krystyna Krawczyk z biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Pojedziemy na łów

W dodatku opłaty pobierane od klientów przez towarzystwa ubezpieczeniowe w Polsce są znacznie wyższe niż w państwach Europy Zachodniej. Jak mówi prof. Holly, niektóre polisy mogą tu być nawet pięć razy droższe niż w USA. - Na rozwiniętych, zachodnich rynkach ubezpieczeniowych, gdzie są silne ruchy konsumenckie, takich produktów jak u nas po prostu się nie sprzedaje. W Polsce ciągle mamy greenfield, wolne tereny łowieckie - mówi Adam Sankowski, prezes Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.
W porównaniu z liczbą anulowanych polis skarg do Rzecznika Ubezpieczonych napływa wciąż bardzo mało, to sam wierzchołek góry lodowej. Ubezpieczeni najczęściej nie wiedzą o istnieniu urzędu mającego ich chronić. A poza tym w tych sprawach rzecznik niewiele może pomóc. Oczywiście, sąd mógłby towarzystwu wymierzyć karę za naruszenie zapisów w polisie czy w ogólnych warunkach umów, ale rzecz w tym, że formalnie nie są one naruszane. - Te umowy nie mają takich wad prawnych, żeby można było skutecznie je zaskarżyć. Nad ich zapisami siedzieli przecież fachowcy. Jest w umowie czy w ogólnych warunkach sformułowanie, że towarzystwo pobiera opłaty? Jest. A że nigdzie nie napisano, w jakiej wysokości, nie można postawić zarzutu, iż są za wysokie. Jeśli towarzystwo ubezpieczeniowe pisze, że \"koszty ustali zarząd\", jest to świętą prawdą. W Unii Europejskiej obowiązuje dyrektywa określająca, jak muszą być sformułowane umowy ubezpieczeniowe, by należycie chroniły interesy klientów. U nas dopiero teraz rodzi się w bólach zapis w projekcie nowej ustawy o działalności ubezpieczeniowej mający przybliżać nas do tych standardów. Sejm pracuje nad projektem, ale firmy ubezpieczeniowe uważają te przepisy za nadmierne obciążenie, opór jest bardzo duży - uważa dyr. Krystyna Krawczyk.
Jeśli nawet klient przestudiuje ogólne warunki umowy, to po przebrnięciu przez skomplikowane sformułowania umieszczone na kilkudziesięciu stronach dowie się że \"suma ubezpieczenia może ulec redukcji do wysokości wskazanej przez towarzystwo\", \"wycena jednostek uczestnictwa jest dokonywana według zasad ustalonych przez towarzystwo\", \"za operację przeniesienia środków pomiędzy funduszami pobierana jest opłata ustalana przez towarzystwo\". Nie ma żadnych konkretów, z których wynikałoby, dlaczego opłaty pobierane przez towarzystwo są takie, a nie inne.
Po przebrnięciu przez ogólne warunki umowy będziemy zatem wiedzieć, że towarzystwo może zrobić z naszymi pieniędzmi, co mu się podoba, wedle reguł dowolnie przez siebie ustalanych. I od nikogo nie dowiemy się niczego więcej. Sylwia W., agentka towarzystwa Allianz, zapytana o to, jak oblicza się sumę, którą otrzymuje osoba anulująca polisę, mówi: - Otrzyma pan sumę odpowiadającą wartości jednostek uczestnictwa przeliczonej na złotówki w dniu rozwiązania umowy (\"jednostki uczestnictwa\" w języku towarzystw ubezpieczeniowych to \"części o równej wartości, na które podzielony jest każdy fundusz, czyli wydzielona część aktywów towarzystwa\" - przyp. aut.). Agentka nawet słowem nie wspomniała o opłatach, jakie z moich składek potrąci sobie ubezpieczyciel przy rozwiązywaniu umowy.
To zresztą normalne. Agenci nie wspominają o takich kwestiach przy namawianiu klientów do podpisywania umów. Przeciwnie, robią jak najbardziej zachęcające rachunki symulacyjne, zapowiadają duże zyski. I niewiele pomoże tu ostrożność.
Alicja M. chciała być ostrożna: - Wykupiłam w Metropolitan Life polisę zapewniającą i ubezpieczenie na wypadek śmierci, i pomnożenie pieniędzy powierzonych towarzystwu (ok. 55 tys. zł - oszczędności całego życia). Gdy agent zapewniał, że mój kapitał przynosić będzie ok. 350 zł miesięcznie, poleciłam na piśmie, by wypracowane każdego miesiąca zyski przelewano na moje konto bankowe. Rzeczywiście, pieniądze napływały. Kiedy jednak po kilku miesiącach sprawdziłam rozliczenia, okazało się, że towarzystwo przekazywało nie żadne zyski, których oczywiście nie było, lecz po prostu odpowiednią sumę pobraną z powierzonego mu kapitału. Oni wykonywali więc normalne zlecenie przelewu części moich pieniędzy. Po kilkunastu latach takiego \"mnożenia zysków\" te 55 tys. stopniałoby do zera - mówi. Alicja M. chce rozwiązać umowę, ale dowiedziała się, że towarzystwo ubezpieczeniowe zabierze jej wtedy 12% kapitału.

Ramię akwizycyjne

\"Środowisko agenturalne\" nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za nabieranie Polaków. - Agenci mówią tylko to, co im każe towarzystwo ubezpieczeniowe. To towarzystwa przygotowują te obłudne, absolutnie niewiarygodne rachunki symulacyjne przedstawiane przez agentów przyszłym klientom. Na prowadzonych przez towarzystwa szkoleniach dla agentów 93% czasu zajmują podstawowe techniki sprzedaży, a tylko 7% wiedza o produktach ubezpieczeniowych. Wszystko po to, by nakłonić ludzi do kupienia jak największej liczby polis - twierdzi Adam Sankowski.
- To były nie tyle szkolenia, ile tresura agentów. Oni są przecież ramieniem akwizycyjnym towarzystwa ubezpieczeniowego. Jeśli nie zapewniają napływu składki, natychmiast rozwiązuje się z nimi umowę. To twardy, brutalny biznes - dopowiada prof. Romuald Holly.
- Przecież agenci są od tego, żeby sprzedawać ubezpieczenia. Jeśli tego nie robią, to rozwiązuje się z nimi umowę - ripostuje Ryszard Bociong, prezes Commercial Union Polska-Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych.
- Dlaczego w zawodzie agenta jest tak duża rotacja? Bo ludzie nie wytrzymują ciągłej presji szefów i nacisków na zwiększanie liczby nowych polis. Mówili mi: \"Ty nie masz myśleć, ty masz sprzedawać\" - opowiada jeden z agentów. - Ja miałam dość tego, co się dzieje, przez te oszustwa odeszłam od ubezpieczeń. Agenci sami nie są do końca zorientowani, co sprzedają, bo na szkoleniach rozmyślnie nie mówi się im wszystkiego - zwierza się Krystyna Gut, była agentka ubezpieczeniowa.
Zdaniem prof. Jana Monkiewicza, przewodniczącego KNUiFE, prawdą jest, że agenci nie informowali rzetelnie o specyfice polis ubezpieczeniowych z funduszem inwestycyjnym i robili wszystko, by zdobyć nowych klientów. Rozczarowanie wynikami jest więc duże. Ale na rezygnację z polis wpłynęła i sytuacja gospodarcza, wielu ludziom po prostu zaczęło brakować pieniędzy na opłacanie składek ubezpieczeniowych.
- Selekcja agentów była niedostateczna, towarzystwa ubezpieczeniowe nie przywiązywały do tego wagi. Agenci zaś sprzedawali polisy z częścią inwestycyjną osobom 60-letnim i starszym, nie mówiąc im, że mają minimalne szanse na zyski i po kilku latach zgromadzą bardzo niewielkie sumy. Sprawą oczywistą jest - i tego przestrzegamy - że klient musi być bardzo rzetelnie informowany o tym, jaką umowę zawiera - dodaje Bogusław Sosnowski, prezes towarzystwa FinLife.

Obiecują kokosy - wpuszczają w maliny

W 2001 r. polisy na życie miało 10 mln Polaków (z tego 4 mln polisy indywidualne). Roczna wysokość zebranych składek to 9260 mln zł, zaś wysokość wypłaconych odszkodowań - zaledwie 3312 mln zł. Zestawienie tych liczb dobrze pokazuje, jak gigantycznym interesem są w Polsce polisy na życie.
W ubezpieczeniach na życie następuje koncentracja zysków. Dziesięć najmocniejszych towarzystw zarobiło, 25 słabszych zanotowało straty. Generalnie jednak branża jest niesłychanie dochodowa. Łączny zysk z ubezpieczeń na życie w pierwszym półroczu br. wyniósł 333 mln zł - to aż o 166 mln więcej niż w pierwszej połowie 2001 r.
Ubezpieczyciele są oczywiście zainteresowani dalszym wzrostem sprzedaży polis z funduszem inwestycyjnym, bo dają one największe zyski. I choć coraz więcej takich polis zostaje anulowanych, ludzi chętnych do podpisywania nowych umów, świadomie wprowadzanych w błąd, wciąż niestety nie brakuje.
Madi
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez KolejnyGość » 30 gru 2012, 14:43

Powiem tylko i aż tyle, jak widzę, Nic Nie Zmieniło Się w Tej materii od czasów Gierka. : )
KolejnyGość
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez gość » 30 gru 2012, 16:57

Jak widzę kogoś kto pisze, że wpłacił na polisę posagową 18 tys i od tej kwoty chciał, aby coś mu "przyrosło" jest dla mnie zwykłym idiotą.

A oczerniając firmy ubezpieczeniowe wiesz baranie, że z tych 18 tys. np. 4 tys. poszły na Twoje! ubezpieczenie na życie?Czy jesteś takim tumanem, że myślisz że środki wpłacone przez Ciebie spowodują minimum taką samą wypłatę?

Tfu! głupki tak myślące ruszcie głową, gdzie zarobek firmy, koszty Twoje ubezpieczenie! (które jest elementem tzw. polis posagowych)?
gość
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Aleks » 02 sty 2013, 11:52

Co ty porąbany gościu piszesz za pierdoły? Wg. ciebie wpłacam 18 tyś., ubezpieczyciel potrąca na moje ubezpieczenie 4 tyś (przecież ja się nie ubezpieczałem) , koszty akwizycji -2 tyś , koszty utrzymania firmy -3 tyś. , koszty manipulacyjne -3 tyś ., koszty ubezpieczenia polisy - 2 tyś. ,itd. itp. W efekcie do wypłaty- 4 tyś .zł.Według ciebie polisa posagowa na tym polega? Pomódl się o zdrowie bo o rozum to już chyba za późno!
Aleks
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez eerter » 04 sty 2013, 1:35

Polisa inwestycyjna wpłacone 15 tysięcy w tym z Góry za dwa lata 10 tys. W międzyczasie opląty za prowadzenie itd. wzrosły 4 kronie. Obecna wartość polisy 6800 PLN.
Ten produkt nie ma prawa na siebie zarobić. Przy miesięcznej wpłacie 450 zł koszty opłat wynoszą 156,20 zł. Jak dobrze musi inwestować firma pozostałe 293,80 zł, by odpracować takie obciążenie? Ten produkt jest tak skonstruowany by przejąć kapitał klientów. Po rozpoczęciu procedury likwidacji Pani na siłę próbowała naciągnąć mnie na wpłacanie kolejny pełny rok, bo kara będzie mniejsza o 10%. Obraziła się, gdy powiedziałem, ze okraś można mnie tylko raz. Zaokrąglając . Ja wpłacając przez kolejny rok 5000 zł. z tego na opłaty zabierają 1700 zł. Czyli zostaje 3300 zł do wartości polisy. Licząc na to, że "profesjonalny inwestor" nie straci, to do posiadanej wartości polisy 6800 dodane zostanie 3300. Wartość polisy będzie ok. 10100 pln. Dzięki temu moja sytuacja przy likwidacji poprawi się o 10%.
"Wpłać 5000 zł a może uda ci się wycofać dodatkowe 11oo zł. CZYSTY ZYSK".

już wiem dlaczego nienawidzę firm ubezpieczeniowych. Nie za problemy z wypłatami polis AC o nie. Nie tylko za to...
eerter
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez zarabiajmy » 04 sty 2013, 13:02

Ponieważ moja znajoma poszła do Raiffeisen przedłużyć lokatę a wyszła z polisą inwestycyjną z której nie może bez dodatkowych kosztów zrezygnować przypominam:
1. ubezpieczalnia tak jak bank nie służy pomnażaniu pieniędzy, to są instytucje działające w swoim, a nie klienta interesie
2. ubezpieczalnia służy jedynie ubezpieczaniu i powinny być tam kupowane jedynie polisy ubezpieczeniowe, a nie inwestycyjne
3. w polisach inwestycyjnych ubezpieczalnia na ogół korzysta z rozwiązań innych instytucji finansowych - dolicza więc swoje opłaty
4. wszystkie polisy, plany, programy inwestycyjne to produkty o niskiej płynności
5. ubezpieczalnia oraz bank mogą zbankrutować - nie ma więc sensu odkładanie tam pieniędzy na emeryturę
6. w razie upadku Twojego ubezpieczyciela z polisy inwestycyjnej odzyskasz nie więcej niż 50% kwoty wierzytelności, a maksymalnie wartość odpowiadającą tylko 30.000 EUR
zarabiajmy
 
Posty: 1
Dołączył(a): 04 sty 2013, 12:17

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez jarek5566 » 05 sty 2013, 13:08

dlatego nigdy nie miałem i nie będę miał takiej polisy, oczywiście najuczciwsze byłoby gdyby taki zarządzający miał tylko udział w zysku, skoro jest pewny zarobku, podczas nakłaniania klienta zawsze są prognozowane potężne zyski, to niech sobie wezmą ich część, uczciwa propozycja powinna być taka: ty nam dajesz kliencie kapitał, my ci zwracamy po np. 5 latach kapitał + odsetki wyliczone na poziomie wiboru, a całą nadwyżką dzielimy się po połowie. Oczywiście to nie realne, bo zarządzający są słabi i to np. widać w programie TVN CNBC "Milion w portfelu", większość z nich, po pół roku miała ujemne, stopy zwrotu,

Z drugiej strony jeśli polisy i produkty obecnie są takie a nie inne, to jeśli chcemy bezpieczeństwa inwestujmy w lokaty i obligacje, jak chcemy mieć coś więcej, to musimy zaakceptować ryzyko negatywnego scenariusza, ale oczywiście nie akceptujmy wysokich kosztów zarządzania (czytanie umów, a nie słuchanie bajek sprzedawców wynagradzanych prowizją)
jarek5566
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Emigrant » 22 sty 2013, 21:36

Ludzie ale frajerzy jesteście.Mówie o tych co idą Do ubezpieczycieli i wierzą że ubezpieczenie pokryje szkodę.Nie pokryje!
A jesli w ogóle pokryje to góra 50%.Ale wy wierzycie w bajki.
Dlaczego?Bo jesteście tępi i naiwni.U nas w UK nie ma takich problemów.
Bo ludzie są wyedukowani!Tylko w polsce taki ciemnogród.
Emigrant
 
Posty: 18
Dołączył(a): 10 sty 2013, 0:01

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez jarek5566 » 23 sty 2013, 19:37

Emigrant napisał(a):Ludzie ale frajerzy jesteście.Mówie o tych co idą Do ubezpieczycieli i wierzą że ubezpieczenie pokryje szkodę.Nie pokryje!
A jesli w ogóle pokryje to góra 50%.Ale wy wierzycie w bajki.
Dlaczego?Bo jesteście tępi i naiwni.U nas w UK nie ma takich problemów.
Bo ludzie są wyedukowani!Tylko w polsce taki ciemnogród.


zastanów się czy to forum jest dla ciebie? masz odpowiednie dla siebie poziomy na wp czy onecie, tutaj raczej wypowiadają się ludzie merytorycznie. Zadam jedno tylko pytanie: Czy w UK nie ma ubezpieczeń i ludzie się nie ubezpieczają?
jarek5566
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez bogu » 24 sty 2013, 18:58

Drodzy nabrani na polisy!
Dlaczego nie piszecie o tym, iż zostaliście nabrani także na zbyt wysoki rachunek telefoniczny, płacicie złodziejskie stawki za umowy na telewizję i internet? Może dla tego, że dowiedzieli byście się, że nie czytacie tego co podpisujecie i nawet piętnastolatka z dużym dekoltem wydoiła by was ze wszystkich pieniędzy.
Jak sama nazwa wskazuje są to ubezpieczenia inwestycyjne, a więc dla inwestorów, którzy powinni posiadać wiedzę i ochotę zainteresowania się tą materią. Jest to także pokłosie naszego systemu edukacyjnego gdzie przecież matma nie jest potrzebna do życia.
Hasło "jak tu zarobić i się nie narobić" obrazuje do kogo adresowane są takie reklamy i wyjaśnia dlaczego tak wielu moich rodaków zostało nabranych na Amber Gold i inne tego typu instytucje.
Postaram się jak najprościej opisać kilka nurtujących Was kwestii:

1. Po pierwsze inwestowanie wiąże się z ryzykiem inwestycyjnym i nie gwarantuje stopy zwrotu przedstawionej nawet na najlepszej symulacji.

2. Umowa zostaje zawarta na tak długie okresy gdyż nie jesteście wytrawnymi graczami i jeśli zarobek na waszych kontach ma być jednostajny i w miarę bezpieczny musi troszkę potrwać. Najpierw musicie uzbierać kapitał bazowy obarczony większym oprocentowaniem aby następnie po paru latach przy niższych opłatach doczekać się efektu "kuli śniegowej". Regularna niska składka niweluje naturalne fluktuacje rynku i nie pozwala Wam na stratę na starcie oraz inwestycję w złym momencie.

3. Umowy ze składką jednorazową i na krótsze okresy przeznaczone są tylko dla tych z poziomem inwestycyjnym "ekspert". Jeżeli zainwestujecie w złym momencie (hossa na rynku) i w papiery obarczone wysokim ryzykiem przegraliście na starcie.

4. Inwestowanie w mało elastyczne produkty także nie ma sensu. Jeśli macie zbyt mało funduszy i narzędzi wspomagających także jesteście ugotowani.

5. Kara za wcześniejsze zerwanie umowy ma dokładnie taki sam sens jak kara za zerwanie umowy telefonicznej, w której operator za śmieszne pieniądze dał Wam iphona pod warunkiem, że doczekacie do końca umowy. Ma to jeszcze jeden aspekt. Pieniądze, które macie do dyspozycji od ręki na pewno wydacie więc cel jaki przyświeca oszczędzaniu nigdy nie zostanie osiągnięty.

6. Zadanie dla palaczy: policz ile miałbyś pieniędzy po trzydziestu latach gdybyś zamiast wydawać na 2 paczki papierosów dziennie regularnie musiał wpłacać na polisę. Zakładając śmieszną stopę zwrotu na emeryturze byłbyś milionerem i nie miałbyś raka.

7. Kolejne zadanie dla gimnazjalisty: Jeśli odkładasz 100 zł miesięcznie, opłata od aktywów wynosi ze 3%, a opłata administracyjna wynosi 10zł. miesięcznie to ile musisz zarobić na swoim portfelu aby pokryć koszty Twojego ubezpieczenia? 13% nie zarobisz na bezpiecznych papierach, będziesz musiał troszkę pograć żeby zarobić. To dlatego po paru latach macie mniej niż wpłacacie. Jeśli do tego nie przypilnowaliście w co zainwestowaliście nie chciał bym być w waszej skórze. Z tego powodu powinno się inwestować przynajmniej 200 zł miesięcznie i więcej. To jak Widzicie determinuje grupę docelową. Jeśli nie stać Cię na takie pieniądze i to przez kilka następnych lat nie jest to produkt dla Ciebie.

O tym wszystkim faktycznie powinien poinformować Was agent i odmówić podpisania z Wami polisy jeśli nie rozumiecie tego co robicie lub po prostu nie będzie Was stać na jego produkty. Śmiesznie to zabrzmiało, prawda? jak to zrezygnuje za swojej prowizji? Pewnie że nie, jest baran, którego można wydoić to go doi.

Tak jak w każdej profesji, a szczególnie w tej, w której ludzie powierzają do dyspozycji swoje pieniądze czy zdrowie powinno się kierować przede wszystkim dobrem klienta i etyką oraz własną przyzwoitością. Szukajcie takich ludzi i nie nastawiajcie się na łatwe zyski, a nadal nie będziecie naciągani na niekorzystne umowy.

Jak już się pewnie domyśleliście jestem agentem. Nie sprzedaje jednak ubezpieczeń wszystkim i to co Wam opisałem wcześniej to tylko ułamek góry lodowej jaką przedstawiam klientowi przed podpisaniem umowy.
Pozdrawiam
B.K.
bogu
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez SzefJana » 07 lut 2013, 23:42

Do BOGU :) brawo kolego (koleżanko?) ...klient też musi zasłużyć na swojego agenta...
"Volenti non fit iniuria" - chcącemu nie dzieje się krzywda - ta rzymska maksyma dotyczy ludzi wolnych i znaczy ni mniej ni więcej : "widziały gały co brały" albo coś koło tego... najpierw trzeba ZROZUMIEĆ po co jest ubezpieczenie i inwestycja, co to znaczy planowanie spadkowe, czy procent złożony... temu należy poświęcić czas, swój czas... wielu niestety z klientów ubezpieczenie chce kupić jak hamburgera, najlepiej w biegu za dwa pięćdziesiąt, a potem... niestrawność i sraczka ... z lenistwa ...
To nasze polskie "jakoś tam będzie", objawia sie potem pytaniem a la "Pan paprykarz" po zniszczeniu upraw gradobiciem; "jak żyć ?" ,
kłapaniem, że Państwo powinno pomóc a ubezpieczyciele to złodzieje bo za zniszczenie (po wichurze) dachu wypłaciło tylko 6 tys... - qźwa a kto kazał ci się jeden z drugim albo nieubezpieczyć, albo ubezpieczyć dom na pierwsze ryzyko na sumę 10 tys albo mniej ? (cokolwiekby to znaczyło).

LENIOM TAK SIĘ NALEŻY !!! i nie ma firm oszukujących klientów (z założenia,) tylko klienci sami chcą być frajerami na życzenie !!!
Pozdrawiam
agent - staż 19 lat
P.S. Bieda ludzi w Naszym Państwie nie jest wynikiem kiepskiej ich pracy (pracować i się bić umiemy jak mało kto), a nieumiejętnością przekazania majątku następnemu pokoleniom (tak jak nieumiejętnością rządzenia się), jak dotąd przekazujemy długi, czy to samo robią np Niemcy, Szwajcarzy, Austyjacy...?
SzefJana
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Presti » 12 lut 2013, 10:49

odkupimy polisy na życie z funduszem kapitałowym, więcej info napisz na pracaauv@gmail.com
Presti
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Emigrant » 13 lut 2013, 20:59

To mi przypomina TU Europa i metody któe do perfekcji opanowali żołnierze pana Czarneckiego.
Dlaczego w UK to niemożliwe?
Bo Anglia jest normalnym krajem.Tam rząd na to nie pozwala!
W przeciwienstwie do tej wsi która nazywa się Polska!
Emigrant
 
Posty: 18
Dołączył(a): 10 sty 2013, 0:01

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez krystyna.nath » 23 lut 2013, 21:44

Dałam się namówić w PKO SA na Eurokonto Plus z Polisą Wypadkową i wieloma usługami ( na czym właściwie to Eurokonto Plus polega, czyli ta zmiana , dająca tylko bankowi zysk do podziału z firmą ubezpieczeniową Allianz) po przejściu ze zwykłego Eurokonta, co kosztuje mnie co miesiąc, przez okres wielu lat jedenaście złotych więcej. Wiele usług, kłamliwie, na piśmie daje ta polisa za darmo - w granicach pewnego pułapu cenowego.Ale to zwykła lipa, bo, np. w czasie awarii hydraulicznej - skierowano mnie do...mojej administracji w której jest hydraulik, a o obiecanej pomocy lekarskiej, lub pielęgniarskiej - nie ma mowy.
Ale miałam nadzieję, że jestem ubezpieczona w razie wypadku, który... się wydarzył w 2010 r. w czerwcu, bo potrącona przez samochód poniosłam wtedy duże szkody na zdrowiu ze złamaniem kręgu C2 z trwałym uszkodzeniem bolących dotychczas nerwów rdzeniowych, potłuczeniem głowy i ogólnym , z długotrwałą utratą przytomności. Dostarczyłam do Allianz zaświadczenia z leczenia ratunkowo - szpitalnego, specjalistycznego, notatki policyjne i sądowo- lekarskie i po długim czasie wezwano mnie przed JEDNOOSOBOWĄ komisję lekarską, u której zobaczyłam tylko dwa ze złożonych 24-ech dokumentów, do których przecież załączyłam ich spis.Miałam przy sobie duplikaty wszystkich złożonych zaświadczeń i chciałam je dać lekarzowi, ale powiedział, że to ,co jest - wystarczy i że otrzymam odpowiedź na piśmie.
Otrzymałam na piśmie orzeczenie, że nic nie dostanę, bo stwierdzono tylko 3% utraty zdrowia, a gdy (na piśmie)poprosiłam (PO DWU DNIACH OD OTRZYMANIA ORZECZENIA!) o wgląd w moje dokumenty, podejrzewając ich ukrycie przed komisją, lub CELOWE zniszczenie z takim trudem( biorąc pod uwagę bolesność przy chodzeniu) zbieranych i poświadczanych przez Sąd Apelacyjny dokumentów, to
ODPOWIEDZIANO MI NA PIśMIE - NA E-MAIL, ŻE DOKUMENTÓW TYCH NIE MOGE ZOBACZYC, BO JUŻ SĄ W ARCHIWUM(!!!) I DO TEJ PORY, PO PÓŁ ROKU, NIE OTRZYMAŁAM OBIECANEGO ZAWIADOMIENIA,ŻE DOKUMENTY ZAŻĄDANE Z ARCHIWUM -BEDE MOGŁA PRZEJRZEC.Dodać należy, że polisa ma drobnym druczkiem dopisany warunek o tzw franszyzie integralnej,tzn., że odszkodowanie przysługuje od 40% utraty zdrowia w wypadku, który to warunek byłby spełniony przy obecności w/w moich wszystkich dokumentów...
I tak zostałam na lodzie zadłużona leczeniem i czkająca na śmierć, a bankowcom i ubezpieczycielom dobrze się żyje z krzywdy naiwnych.Takich oszustw w PRL-u nie było. Prawo działało, a teraz ono samo - jest skorumpowaną siedzibą wzajemnej adoracji oszustów:
Bo
Sąd zaczyna robić ten sam cyrk z dokumentacją, który robił Allianz - tzn, że "zginęła"....A poświadczenie złożenia pliku - posiadam, tudzież kopie - posiadam.. Skąd ma brać siły poszkodowany?! Czekają aż umrze, lub zmęczony - zrezygnuje. I sprawa się zamknie - ku zadowoleniu całej tej sytej mafii.(?!!) Sprawę w/w, z braku środków- załatwiam bez adwokata. Wszystko, tu zależy też od tego, kto potrącił, kim jest i ile dał, lub, jaki awans obiecał.
Skrzywdzona
krystyna.nath
 

Re: Nabrani na polisy

Nieprzeczytany postprzez Tom » 13 maja 2013, 13:39

Tekst, podobno pochodzi z 29 grudnia 2012 roku. Dziwne jednak, że autor przywołuje KNUiFE, które nie istnieje. Mamy KNF. Cytuje wypowiedzi prezesów i wiceprezesów, którzy od wielu lat nie pracują w przywoływanych Towarzystwach, np. Myjak, Bociong, Karpowicz. Tekst jest manipulacją i nie odzwierciedla obecnej sytuacji na rynku ubezpieczeniowym.
Tom
 


Powrót do UBEZPIECZENIA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość